11 stycznia 2009

Gregory Lemarchal - De temps en temps



Czasami
Pękam pod wagą nadziei
Czasami wychodzą naprzeciw sensowi
Czasami
Mam strzały zakorzenione w sercu
Bólu, urazy
Czasami
Śmieję się z niczego
Robię z siebie idiotę, bo lubię
Czasami
Bojąc się posuwam się naprzód
Jestem nicią moich błędów
I bardzo często…

Wstaję pod twoim spojrzeniem
Śnię o miejscach gdzie wszystko jest dobrze
Popycham się, łapię cię za rękę
O zmierzchu, dochodzę do ciebie
Wstaję pod twoim spojrzeniem
Śnię o dalekim wyjeździe
Popycham się, łapię cię za rękę
O zmierzchu aż do poranka


Czasami
Uginam się pod wagą losu
I cierpień przyklejonych do ciała
Czasami
Przyjmuję ciosy w plecy
Głupoty, gry słów
Czasami
Żałuję niewinności
Którą można mieć będąc dzieckiem
Czasami
Chcę pokoju
Dla siebie, nie mam już szacunku
I bardzo często...

Wstaję pod twoim spojrzeniem
Śnię o miejscach gdzie wszystko jest dobrze
Popycham się, łapię cię za rękę
O zmierzchu, dochodzę do ciebie
Wstaję pod twoim spojrzeniem
Śnię o dalekim wyjeździe
Popycham się, łapię cię za rękę
O zmierzchu aż do poranka


Czasami
Myślę, że nie mam racji
Że łzy nie czynią silnym
W głębi to, na co czekam
To zobaczyć koniec naszych wysiłków
Żeby miłość była jeszcze tam

Wstaję pod twoim spojrzeniem
Śnię o miejscach gdzie wszystko jest dobrze
Popycham się, łapię cię za rękę
O zmierzchu, dochodzę do ciebie

Wstaję pod twoim spojrzeniem
Śnię o miejscach gdzie wszystko jest dobrze
Popycham się, łapię cię za rękę
O zmierzchu, dochodzę do ciebie
Wstaję pod twoim spojrzeniem
Śnię o dalekim wyjeździe
Popycham się, łapię cię za rękę
O zmierzchu aż do poranka

Brak komentarzy: