18 lutego 2009

Charles Trenet - La romance de Paris



Kochają się ledwie od dwóch dni
Czasami jest trochę szczęścia w tej karze
Ale odkąd zakochali się w sobie
Ich przeznaczenie nie było już nieszczęśliwe
Żyli dziwnym snem
A ten sen był niebieski jak anioły
Ich miłość była prawdziwą wiosną, tak
Równie czysta jak ich kruche dwadzieścia lat

To paryski romans
W zakątkach ulic kwitnie
To wkrada się do serca zakochanych
Trochę marzeń i niebieskiego nieba
Ten miły refren naszych przedmieść
Mów tak spokojnie o miłości
Że cały świat jest zakochany
To paryski romans


Przedmieście było ich prawdziwą posiadłością
Wychodzili pod koniec tygodnia
W las żeby zrywać konwalie
Albo na łódź żeby żeglować
Pili też w karczmach
Białe wino, od którego kręciło im się w głowie
A kiedy się całowali, tak
Wszystkie tańczące pary myślały

To paryski romans
W zakątkach ulic kwitnie
To wkrada się do serca zakochanych
Trochę marzeń i niebieskiego nieba
Ten miły refren naszych przedmieść
Mów tak spokojnie o miłości
Że cały świat jest zakochany
To paryski romans


To tu kończy się moja historia
Czy sprawi wam trud uwierzenie mi?
Jeśli powiem wam, że kochali się każdego dnia
Że zestarzeli się ze swoją czułą miłością
Że założyli zachwycającą rodzinę
I że mieli urocze dzieci
Że umarli spokojnie, nieznani, tak
Odchodząc tak jak przyszli

To paryski romans
W zakątkach ulic kwitnie
To wkrada się do serca zakochanych
Trochę marzeń i niebieskiego nieba
Ten miły refren naszych przedmieść
Mów tak spokojnie o miłości
Że cały świat jest zakochany
To paryski romans

Brak komentarzy: