29 września 2009

Mozart l'Opéra Rock - J'accuse mon pere


Mój błąd, mój ból
Mój wstyd
Mój żal i na co mi to

Śmiejesz się
Wypominasz mi wszystko to,
Co odwrotnie miało być

Moja pamięć i historia bez znaczenia
Przeszłość w grobie składasz już

Jutro znowu spytasz mnie
Dlaczego dałem schwytać się
W tej strasznej pułapki wir

Urażony, przerażony,
Nieszczęśliwy
Twoja miłość gorzki ma smak

Czarna noc
Sławy przykry smak
To przyjemność ulotna

Mój krzyk na pustyni gubi się
Milczeć nie mogę

Odwróć znowu ziemi bieg
By naprawić naszych ojców
Błędy te
Popełniamy wciąż ten sam grzech
Wąż na drzewie cieszy się
Gdy jemy jabłko te
Winne błędom ich

Dorosnąć, być tobą i poradzić sobie
W pułapce bez wyjścia

W moim cieniu, pozostałość mrocznych dni
Dla ciebie rozjaśni się

Moja droga poprowadzi cię
Milczeć nie mogę

Odwróć znowu ziemi bieg
By naprawić naszych ojców
Błędy te
Popełniamy wciąż ten sam grzech
Wąż na drzewie cieszy się
Gdy jemy jabłko te
Winne błędom ich

Mój ojciec jest winien

Odwróć znowu ziemi bieg
By naprawić naszych ojców
Błędy te
Popełniamy wciąż ten sam grzech
Wąż na drzewie cieszy się
Gdy jemy jabłko te

Odwróć znowu ziemi bieg
Przeszłość zwyciężyć musisz ty
Padając w ramiona ojcom naszym

Mozart l'Opéra Rock - L'Opérap



Uważa się pan
Za dzikie zwierzątko
Jednak ma pan tylko jedwabistą sierść
Niczym małe lwiątko
Młodego drapieżnika kły
Zamiast strachu wyciskają z oczu łzy

Wejdź do mojej klatki
Jeśli strach nie ogarnia cię
Zdejmij lepiej te fatałaszki
Zanim mój zapał zajmie nimi się

Wchodź z pazurem, piękny nicponiu

Dla nas jest pan tresowanym psem
Które leci na ładną bieliznę
Pokazuje pan sztuczkę wartą małej małpy
Pańskim łupem rzeczywiście są kobiety
Lecz tylko te co gruchają, niestety
A pańskie nocne pokazy
Zbierają tylko domowe okazy

A panowie mówią:

To dla was, drogie panie, puszymy włos
Ale dla was tylko król sawanny ma głos
Tak już jest! Tak już jest!

Panie odpowiadają:

To dla was, drodzy panowie, omdlewamy
Chwytamy królów w pułapkę naszymi czarami
Tak już jest! Tak już jest!
A to wielka szkoda.

Chwali się pan
Podbojem swym
Pana piękna grzywa
To marny grzebień na czubie twym
Król dżungli
Wielkie miny stroi
A w panu tyle ogłady
Ile kogutowi przystoi

Ależ skąd ta cierpkość
Dla innych rybek
Złap haczyk panienko
Jeśli się nie boisz

Schowaj żądło
Mój wielki chwalipięto

Pańskie kocie pazury
Uśmiech to pana broń
Słodko pan miauczy
Kiedy pańskie pożądanie wydaje ryk
Ptaszki wciąż
Unikają pana
A pan się zadowala
Niższym poziomem

A panowie mówią:

To dla was, drogie panie, puszymy włos
Ale dla was tylko król sawanny ma głos
Tak już jest! Tak już jest!

Panie odpowiadają:

To dla was, drodzy panowie, omdlewamy
Chwytamy królów w pułapkę naszymi czarami
Tak już jest! Tak już jest!
A to wielka szkoda.

27 września 2009

Mozart l'Opéra Rock - Debout les fous



Obiecali nam
Bez zmartwienia dni
I szczęśliwe jutro też
Uważali, że
Głupców można zbyć

W bańce zawieszona
Na linie tańczę znów
Gdy życie mija mi
Lunatykuję
Po jednej drodze idąc dziś

Jestem
Tym, co mnie goni
Zabronione sny
Bolą mnie

Wstańcie szaleńcy
Świat bez was
Traci swój sens
Chodźmy za nimi
Niezwykły szaleniec
Aniołem jest

Byłam tylko snem
Małym kłamstwem też
Bo fantazji chcieliście znów
Bim Bam Bim Boum
Serce ektoplazmą jest

Całe życie me
Ofiarą bezsenności jest
Przez żal do requiem
Ta dysharmonia
Zabiła cała miłość mą

Jestem
Tym, co mnie goni
Zabronione sny
Bolą mnie

Wstańcie szaleńcy
Świat bez was
Traci swój sens
Chodźmy za nimi
Niezwykły szaleniec
Aniołem jest

Omdlenie starczyło znów
Bym wojnę wygrała w końcu
Niebo sprzyjało mi

Panem jestem swoich snów
Wśród szaleńców co wstają dziś
Zakazy moim narkotykiem są
Wyrzekam się zabójczej symfonii

Wstańcie szaleńcy

Wstańcie szaleńcy
Świat bez was
Traci swój sens
Chodźmy za nimi
Niezwykły szaleniec
Aniołem jest

Przed niemożliwym stanąć dziś

Wszyscy myślą tak

Wszyscy wierzą w to
Wszyscy nadzieję mają

Dziś możemy znów
Naprawić świat

Po co martwić się
Sześć stóp od nas
Nadal będziemy stać

Wszystkie nieszczęścia
Lekkie znowu są
Nie dzielimy nic

Wariata obudź dziś
Co śpi w tobie też
Co panem marzeń jest

Chwilą żyjmy znów
Żyjmy, bo trzeba żyć
By szaleńcy wstali dziś

Wstańcie szaleńcy

26 września 2009

Mozart l'Opéra Rock - Comédie Tragédie



Tamten tchórz
Wielkim chce się stać
Ale nie robi nic

A ten bufon
Sułtana bije wciąż
I kara czeka go

W życiu ciężko jest
Ale niektórym trochę lżej
W życiu ciężko jest
Małego zdepcze się
W życiu ciężko jest
I śmiejmy z tego się
Wielcy są, mocni są
Zepsuci śmieją się

Kochaj brata swego, bracie
Komedia, tragedia
Wszystkie dzieci nasze są
Komedia, tragedia
Gdy cię ktoś uderzy
Nadstaw się dwa razy
Komedia, tragedia
Nędzni są szczęśliwi
Królestwo wybrało ich

Mozart l'Opéra Rock - Je dors sur les roses



Hałas znów
Wdziera się w myśli me
Brak przytłacza mnie
W bólu mym

Cisza to krzyk, co przenika ciało me

W cieniu znów
Znalazłem twoją twarz
Wspomnienie to
Zabija mnie

Zasnę dziś na różach
Co krzyżem moim są
Sprawiają mi ból
Ale to nie znaczy nic
Tęsknota ta
W nocy mej
I w deszczu
I twój śmiech
To najgorsze
Co może być

Hałas znów
Kołysze myśli me
Niespełnione sny
Co kpiną są

Pamięć to studnia cierpień, co nie ma dna

Ciało twe
Zakazane dla mnie jest
A nad nim miłość ma
Kołysze się

Zasnę dziś na różach
Co krzyżem moim są
Sprawiają mi ból
Ale to nie znaczy nic
Dotknąć to, co było
Zanim zjawiłaś się
Oh, różo ma
Nadal trwaj
Tęsknota ta
W nocy mej
I w deszczu
I twój śmiech
To najgorsze
Co może być

Nienawidzę róż
Tak jak moich łez
Życie boli mnie
Ale wierzę wciąż
W stracone sny
Ja znowu chcę
Upoić się
Zapachem
Mych róż

Mozart l'Opéra Rock - Ah vous dirais-je maman



Powiedziałabym ci to
Co mnie boli dziś, mamo
Odkąd zobaczyłam go
Wolfganga czułe oko
Moje serce mówi mi
Czy potrzebna miłość ci?

Rumieniec ma - co za pech
I zdradza go jego dech.
Okrutna wie jak zdobyć go
Wykorzysta tę słabość
Ale, mamo ! To zły krok.
Będzie jej nim zapadnie zmrok

Mozart l'Opéra Rock - Six pieds sous terre



Po co martwić się
Jutro wojny te
Odlecą gdzieś w dal
Sześć stóp od nas

Czekając tylko irytujesz mnie
Mała szmata co aniołem jest
Na na na na na

W zakonie dla ciebie miejsce mam
Szczęście na pewno znajdziesz tam
Na na na na na

Po co martwić się
Jutro wojny te
Odlecą gdzieś w dal
Sześć stóp od nas

Nie wiesz co to szczerość jest
Kłamstwa przeciw tobie obrócą się
Na na na na na

Świętoszką zwą cię tutaj już
Zapuścisz korzenie szydełkując tu
Na na na na na

Po co martwić się
Jutro wojny te
Odlecą gdzieś w dal
Sześć stóp od nas

Mija czas
Przed nami impas
Zanim minie nas
Zmądrzejmy zaraz
Znam słabości jej
Wiem jak ranić ją
Mam do siebie żal

Biegnie czas
Nie zatrzymasz go już
Podjudza mnie strach
By zniszczyć cię zaraz
Słowa ranią cię
A mur zbliża się
Mam do siebie żal

Bez lustra nie umiesz żyć
Malujesz się by w ogóle być
Na na na na na

Za to ty nie masz w sobie nic
Gówniarą jesteś zamiast damą być
Na na na na na


Po co martwić się
[Na zmartwienie po co tracić czas]
[Przeszłości nie zatrzymasz zaraz]
[Co ma być to zdarzy się]
Jutro wojny te
[Nic nie pogrąży nas]
Odlecą gdzieś w dal
[Bieda nie grozi nam]
[Nanananananananana]
Sześć stóp od nas

Po co martwić się
[Na zmartwienie po co tracić czas]
[Nie warta tego duma twa]
[Cały ten ból]
Jutro wojny te
[Stracone przez ciebie dni]
Odlecą gdzieś w dal
[Złość odchodzi już w dal]
[Nanananananananana]
Sześć stóp od nas

05 września 2009

Francis Cabrel - Petite Marie



Mała Mario, mówię o tobie
Ponieważ twój wysoki głos
Twoje małe obsesje
Wlały się w moje życie
Tysiącami róż

Mała diablico, biję się dla ciebie
Aby za dziesięć tysięcy lat tego
Odnaleźć schronienie
Pod niebem tak pięknym
Jak tysiące róż

Poleciałem do nieba, a gwiazdy między sobą
Mówiły tylko o tobie
O muzyku, który używa dłoni by grać
Na kawałku drewna
O ich miłości bardziej niebieskiej niż niebo

Mała Mario, czekam na ciebie skostniały
Pod dachówką twojego dachu
Zimnej nocy wiatr
Podsyła mi balladę
Którą napisałem dla ciebie

Mała diablico, mówisz, że życie
To pierścionek na każdym palcu
W słońcu Florydy
Moje kieszenie są puste
A moje oczy łzawią od zimna

Poleciałem do nieba, a gwiazdy między sobą
Mówiły tylko o tobie
O muzyku, który używa dłoni by grać
Na kawałku drewna
O ich miłości bardziej niebieskiej niż niebo

W półmroku twej ulicy
Mała Mario czy mnie słyszysz?
Nie czekam już tylko na ciebie by odejść

Poleciałem do nieba, a gwiazdy między sobą
Mówiły tylko o tobie
O muzyku, który używa dłoni by grać
Na kawałku drewna
O ich miłości bardziej niebieskiej niż niebo