10 listopada 2009

Charles Aznavour - Emmenez-moi



Niedaleko doków, gdzie ciężary i nuda
Wykręcają mi plecy
Dopływają łodzie
Owocami wypełnione

Przybywają z końca świata
Przynoszą niespokojne pomysły
Z przebłyskiem błękitnego nieba, fatamorgany
Ciągną za sobą zapach pieprzu
Z nieznanych krain
Gdzie lato trwa wiecznie
Gdzie chodzi się prawie nago
Po plaży

Przez całe życie znałem tylko
Kolor nieba północy
Chciałbym zalać tą szarość
Zmieniając kurs

Zabierzcie mnie na koniec świata
Zabierzcie mnie do krainy cudów
Wydaje mi się, że nędza
Byłaby mniej dokuczliwa w słońcu.

W barach, kiedy dzień się kończy
Z marynarzami
Kiedy rozmawiamy o dziewczynach i miłości
Ze szklaneczką w ręku.

Nie potrafię wyobrazić sobie wielu rzeczy
I nagle myśli mnie unoszą i prowadzą
Cudowne lato, nad brzegiem morza
Widzę, wyciągając ramiona
Szaloną miłość biegnącą do mnie
I chwytam się mojego snu

Kiedy zamykają bary, a marynarze
Wracają na pokład
Ja marzę wciąż
Aż słońce nie wzejdzie nad portem

Zabierzcie mnie na koniec świata
Zabierzcie mnie do krainy cudów
Wydaje mi się, że nędza
Byłaby mniej dokuczliwa w słońcu.

Piękny dzień na trzeszczącej łajbie
Na mostku
Żeby wyjechać, będę pracował
W ładowni węgla

Obierając drogę prowadzącą
Do moich dziecięcych marzeń, na odległe wyspy
Gdzie tylko życie się liczy
Gdzie wiotkie dziewczęta
Cieszą wasze serca, tak słyszałem,
Plotąc kolie z kwiatów upajających wonią

Ucieknę zapominając przeszłość
Bez wyrzutów sumienia
Bez bagażu, z wolnym sercem
Będę śpiewał głośno

Zabierzcie mnie na koniec świata
Zabierzcie mnie do krainy cudów
Wydaje mi się, że nędza
Byłaby mniej dokuczliwa w słońcu.

Zabierzcie mnie na koniec świata
Zabierzcie mnie do krainy cudów
Wydaje mi się, że nędza
Byłaby mniej dokuczliwa w słońcu.

Brak komentarzy: