04 lutego 2010

Francis Cabrel - La robe et l'echelle


Założyłaś zwiewną sukienkę
Ja postawiłem drabinę przy czereśni
Chciałaś wejść pierwsza
A potem

Istnieje tyle sposobów
Na powiedzenie pewnych rzeczy bez słów

I ty umiałaś to zrobić

I zrobiłaś

Uśmiech, wyciągnięta ręka

Przez grę światła

Te owoce w fałdach tkaniny

Kołyszą się

Nie chodzi o wspięcie się wyżej

Ale stopy na pierwszym szczeblu

Czułem jak odrzucam płaszcz

Dzieciństwa

Nie grawerowaliśmy nic w marmurze

Ale przyznaję, że często o tym myślałem

Za każdym razem, gdy słyszę jak drzewo

Upada

Drzewo zostało porąbane

Drewno sprzedane komuś

Jeśli on zna ból jaki czułem

Schodząc

Poza tym czy zszedłem z niego

Porzucając grę światła

Te owoce w fałdzie tkaniny

Kołyszące się?

Znalazłem inne rzeczy do zrobienia

I inne uśmiechy do spotkania

Ale równie pięknego światła

Nigdy

Szybkość z jaką ucieka czas

Cudem jest to, co posiada najważniejsze

Wszystko obraca się w lekki pył

Wszystko prócz smaku gorączki i miodu

Wszystko uleciało gdzieś
Uśmiech, sukienka, drzewo i drabina
Szybkość z jaką ucieka czas
Nic, nic nie odbierze najważniejszego

Znalazłem inne rzeczy do zrobienia
I inne uśmiechy do spotkania
Ale równie pięknego światła
Nigdy

I oto jesteśmy na ziemi
Prowadzimy śmiertelne życie
Żeby znaleźć te drzwi prowadzące
Do nieba

Brak komentarzy: