31 marca 2011

Dracula l'amour plus fort que la mort - En Transe...ylvanie



W Trans... ylwanii
Trwoga maluje się
By sięgnąć piekła choć raz
Miejsce w raju odsprzedałem
Krew to życie
Które mi odebrałeś
By przypodobać się wszystkim
Nie zaślubiłem się z Maria Dziewicą

Trzy pokoje do obsłużenia mam
Strasznie mnie to gryzie
Daleko mi do bycia nowicjuszem - to wada ma
Ale trzeba umieć anioła grać

Smutno mi, gdy boisz się
Piękna sikorko
Pozwól żyć szlachetnym świętym
Ja mam kły i trochę czułości chcę

W Trans... ylwanii
Trwoga maluje się
By sięgnąć piekła choć raz
Miejsce w raju odsprzedałem
Krew to życie
Które mi odebrałeś
By przypodobać się wszystkim
Nie zaślubiłem się z Maria Dziewicą

Konam w agonii
Michała Anioła
Gubisz się w przeszłości i jej obietnicach
Ja to zmienię

Góry są zdradliwe
Typy spod ciemnej gwiazdy też mają gust
Bo wiesz: jak mówisz stacja benzynowa
To znaczy: tankowanie*

W Trans... ylwanii
Trwoga maluje się
By sięgnąć piekła choć raz
Miejsce w raju odsprzedałem
Krew to życie
Które mi odebrałeś
By przypodobać się wszystkim
Nie zaślubiłem się z Maria Dziewicą

*Dziwnie brzmi, co? Ale to nie moja wina. ;) To coś w stylu "Jak powiesz A, to musisz powiedzieć B."

14 marca 2011

Marc Lavoine - Je reve de ton cul



Marzę o twoim tyłku, tak to jest
Nie lubiłem marzyć, nie umiałem nawet
Marze o twoim tyłku każdego wieczoru
Marzę o ulicy, którą idę by go zobaczyć

Marzę o twoim tyłku dzień i noc
Jest moim zbawieniem, najpiękniejszą historią miłosną
Marzę o twoim tyłku, nic na to nie poradzę
Składam moje sny i całe życie w zagłębieniu twoich pleców

Marzę o twoim tyłku, bo uwielbiam go
To najpiękniejszy widok, wart jest każdych pieniędzy
Marzę o twoim tyłku, jesteś tak piękna
Bóg cię powołał, a ja dziękuję niebiosom

Marzę o twoim tyłku bez przerwy
Moje serce otwiera się. Dokąd pozwolisz mi zabrnąć?
Marzę o twoim tyłku. Boże jak ja to kocham.
Jak anioł zstąpiłaś z niebios by usiąść na mnie

12 marca 2011

Dracula l'amour plus fort que la mort - Les forces du mal



Całe wieki, ciemna otchłań
Wypatruje mnie, a wy wciąż
Boicie się mnie, klątwą jestem tu
Bo rozum zaprzecza jestestwo me

Wyjeżdżam, mimo złych omenów
Bo podróż do końca musi trwać
przewodnikiem moim jest
Dobro i zło nie liczą już się

Dłonie w modlitwie składacie wciąż
Bóg towarzyszy mi cały czas
Siły zła, demony ciemności
W poznaniu zadomowią się

Wyjeżdżam, mimo złych omenów
Bo podróż do końca musi trwać
przewodnikiem moim jest
Dobro i zło nie liczą już się

04 marca 2011

Blog w pytaniach i odpowiedziach.

Otwieram nowy cykl. Jeśli macie jakieś pytania co do bloga, sposobu prowadzenia czy do mnie to zamieszczajcie je w komentarzach pod tym postem. Odpowiem na wszystkie. ;)

"Od jak dawna uczysz się francuskiego i czy znasz jeszcze jakieś języki?"

Francuskiego uczę się od liceum czyli już 5 lat, ale tak naprawdę intensywnie to od 3 i pół roku (1,5 roku przygotowań do matury i 2 lata studiów). W tej chwili mam poziom C1.
Co do innych języków to w polskim CV wpisuję znajomość 4, a we francuskim 5 czyli: francuski, angielski (B1), hiszpański (A2), łacinę (tylko w piśmie), no i polski jako język ojczysty.

"Skąd pomysł na założenie bloga?"

Tak szczerze to nie pamiętam. Bardzo długo opierałam się przed tłumaczeniami, ponieważ twierdziłam, że nic nie umiem. To był taki czas kiedy w sumie nikt nie wierzył, że zdam maturę na tyle żeby dostać się na romanistykę. Ale pewnego pięknego trafiłam na piosenkę mojego ulubionego wokalisty Compter sur toi. Owa piosenka okazała się jedną z tych piosenek, które wzruszają mnie od pierwszego słuchania i wywołują wiele emocji na raz. Compter sur toi było i jest najpiękniejszą piosenką jaką usłyszałam kiedykolwiek w życiu. Natychmiast znalazłam jej tekst i przetłumaczyłam. Co było jeszcze dziwniejsze to tłumaczenie sprawiło mi niebywała przyjemność, więc zaczęłam tłumaczyć też inne piosenki (Gilbert Becaud, Christophe Mae, ale przede wszystkim Emmanuela Moire), ale na życzenie osób na forum Le Roi Soleil. Z czasem zaczęłam zauważać błędy w innych tłumaczeniach, no i pomyślałam łaj not? Tak powstał blog 15 listopada 2008. Wtedy też stwierdziłam, że tłumaczenie to jest na pewno to, co chcę robić w życiu i staram się robić to najlepiej jak umiem. Przyznaję, że często mam wątpliwości, gdy tłumaczę, ponieważ piosenki są najtrudniejszym materiałem, ale w miarę jak poznaję język francuski od bardzo technicznej strony to coraz łatwiej jest mi wyłapywać te drobne niuanse gramatyczno-leksykalne i ze wstydem patrzę na moje pierwsze próby z karygodnymi błędami (np. Va voir ailleurs, które usunęłam z bloga). Dlatego też utwierdzam się w przekonaniu, że osoby, które nie studiują danego języka nie powinny ani uczyć ani tym bardziej tłumaczyć.

"Od kiedy polubiłaś muzykę francuską , kto jest twoim ulubionym wykonawcą i jaki jest twój ulubiony musical?"

Muzykę francuską jakoś lubiłam od zawsze. W swoim czasie praktycznie co tydzień bywałam w Teatrze Buffo. Lubiłam oglądać Wieczór Francuski i w jakiś sposób te piosenki na mnie wpływały. Szczególnie Jacques Brel i Edith Piaf. Wcześniej, gdy miałam 11 lat, słuchałam Alizee... Jakoś to na mnie działało lepiej niż amerykańskie kawałki. W 2007 roku poznałam Le Roi Soleil, potem Emmanuela Moire (Sopot Festival 2007) i zaczęłam zagłębiać się coraz bardziej w muzykę francuską, odkrywać nowych wykonawców. No i zostało mi to do dziś.
Moim ulubionym wokalistą jest (co za niespodzianka!) Emmanuel Moire, ale nie słucham tylko jego. ;) A ulubionym zespołem: Placebo (już od 8 lat). Co do ulubionego musicalu to sprawa jest trudniejsza, bo są 3 musicale, do których mam ogromny sentyment. Po pierwsze Metro Józefowicza i Stokłosy, ponieważ był to mój pierwszy musical i wtedy strasznie się zapaliłam do grania na scenie (tak bardzo, że wylądowałam w szkole artystycznej). Cholerny sentyment! Po drugie Le Roi Soleil, bo od tego musicalu zaczęła się moja fascynacja Francją, bo poznałam moją najlepszą przyjaciółkę na forum LRS, bo poznałam mnóstwo fajnych ludzi, no i dlatego, że moje życie wywróciło się do góry nogami i znalazłam swoje miejsce. No i po trzecie Mozart l'Opera Rock, bo jest to jedyny francuski musical, który widziałam na żywo i pierwszy, który tłumaczyłam w całości. Mam wspaniałe wspomnienia z tego dnia, kiedy jedno z moich marzeń się spełniło i naprawdę ciężko jest mi wybrać. Jednak jeśli mam wskazać jeden to wybieram Le Roi Soleil. Przez sentyment, przez moją przyjaciółkę (z którą za 62 dni emigruję na 3 miesiące podrywać Francuzów ;)) i przez to, że odkryłam siebie, że tracę już 4 rok na tłumaczenia. ;)


"Co sądzisz o totalnej zmianie w wizerunku Manu, która nastąpiła stosunkowo niedawno?"

Ciężkie pytanie. ;)  Na szczęście nie byłam jedną z tych fanek, które o wszystkich zmianach dowiedziały się na raz, więc przeżyłam w sumie trzykrotny szok rozłożony na raty. W sumie to jakoś czułam podświadomie, że kroi się coś większego kiedy zauważyłam, że Manu zmienił managera chociaż wtedy nie byłam tego świadoma. Potem za każdym razem, gdy pojawiała się jakaś zmiana to bulwersowałam się mniej lub bardziej, ale w końcu przyzwyczajałam się i przyjmowałam ze spokojem. Najpierw była zmiana fryzury, która mnie nie zdziwiła, bo widziałam wcześniej, że Manu łysieje, ale ta zmiana stylu była bardzo na plus. Potem to nieszczęsne Adulte & Sexy... Pamiętam, że w teaserze był najgorszy fragment piosenki i byłam po prostu załamana, ale kiedy kilkakrotnie przesłuchałam całość to stwierdziłam, że nie jest tak źle, że da się wytrzymać. Późniejsze kawałki, które zamieszczał na MySpace'ie bardziej mi się podobały (oprócz L'adversaire). Najgorzej przyjęłam wywiad w Tetu, mimo że trzy miesiące wcześniej Manu udzielił wywiadu w radio gdzie sugerował delikatnie, że coś jest na rzeczy. Nie chodziło mi wtedy o to, że mam na jego punkcie obsesję i wierzę, że kiedyś tam zostanę jego żoną. ;) Chodziło głównie o to, że zazwyczaj mam dobrą intuicję co do ludzi i potrafię określić ich charakter, potrafię rozpoznać kiedy ktoś kłamie. A tu nagle ktoś po chamsku zasugerował mi, że się mylę. Miesiąc później pojechałam na jego koncert w Paryżu i patrząc jak się zachowuje, jak mówi i jak dziękuje swojemu managerowi (Vas-y Manu! C'est facile! ... Merci quand meme a mon manager... - Dawaj Manu! To łatwe! Mimo wszystko dziękuję mojemu managerowi. - to jego mimo wszystko można usłyszeć na każdym filmiku z podziękowaniami) zaczęłam się zastanawiać co jest nie tak... Że wcześniej określiłam jego charakter, potem miałam wątpliwości, a na scenie pokazał mi się od tej znajomej stron. Potem pojawiły się pytania: po co tak otwarcie mówił o kobietach w różnych wywiadach, po co były różne akcje z Anne-Laure Girbal, w której podobno się kochał, dlaczego nie przepada za swoim managerem i w końcu dlaczego przy La ou je pars zapewniał, że pokazuje prawdziwego siebie, a teraz mówi, że wtedy kłamał? A może teraz kłamie? Strasznie mnie to frapowało i zaczęłam szperać, śledzić dokładnie przebieg kariery Gregory'ego Lemarchala, pytać znajomych Francuzów. W końcu doszłam do wniosku, że Olivier Ottin jest cwaną bestią, która nieźle zmanipulowała Manu, a Manu musi być niezłym karierowiczem skoro zgodził się na taką grę. Na Facebooku nawet była grupa potępiająca działanie Ottina i prosząca by Manu wyrzucił swojego managera i znalazł kogoś "normalnego", ponieważ to on namawia go na lansowanie homoseksualizmu i mówienie o człowieczeństwie. Co tu dużo mówić: zgadzam się z tą grupą. W tej sprawie jest za dużo nieścisłości jak np. fakt, że wywiad w Tetu zbiegł się z nowym singlem i początkiem trasy, kiedy popularność Manu zmalała albo długa i namiętna przemowa podczas koncertu podczas której Manu pytał kilkakrotnie fanów czy go akceptują... Voila! To jest moje skromne zdanie.

 "Jaki jest Twój ulubiony artysta z Mozarta i dlaczego?"

Hmmm... Z panów Florent Mothe, ponieważ na niego pierwszego zwróciłam uwagę. Poza tym bardzo lubię jego ekspresje sceniczną, idealną dykcję, no i głos. Bardzo lubię też Solala za głos i za fantastyczne podejście do fanów, ale żeby go słuchać muszę mieć ochotę, a Flo zawsze miło jest posłuchać. Mikelangelo to trochę inna parafia. Są piosenki, w których go lubię (np. Je dors sur les roses) i są takie, w których mnie wkurza, ale ma wielki plus za to, że kocha Polki i że mnie wycałował. ;) Merwan nie wiedział, gdzie leży Polska i nie podobał mi się jako Salieri, a tak się złożyło, że akurat jak ja byłam to on miał swój pierwszy raz w ciuszkach Antonia, więc go nie lubię w Mozarcie. ;) W Le Roi Soleil to inna sprawa.
Jeśli chodzi o panie to jestem wielką, absolutną fanką Claire Perot i mam do niej ogromny żal za to, że odeszła z trupy. Jej energia, gra i śpiew to jest coś niepowtarzalnego. Miałam okazję zobaczyć ją na żywo i za każdym razem, gdy pojawiała się na scenie po prostu dominowała nad wszystkim, co akurat się działo. Diane nie oddaje nawet w połowie roli Constance... Na drugim miejscu jest Melissa. Na początku mojej przygody z Mozartem to ona była numerem 1, ale potem jakoś mi przeszło. No i na trzecim miejscu Maeva, która jest trochę jak Solal - muszę mieć odpowiedni nastrój żeby jej słuchać, mimo że jest przemiłą osobą.