05 kwietnia 2011

Gregory Lemarchal - Zora Sourit



Ulica, ludzie przechodzą tacy normalni
Odpływ, masa bez twarzy, bez głosu
Coś dziwnego stało się dziś, ale co?

Nieposłuszny, nieposłuszny

Ulica jak każda inna i czas zatrzymuje się
Plama, błąd i nagle rozumiesz
Niesłychana bezwstydność, nieprzyzwoita, niezwykła

Zora uśmiecha się, Zora uśmiecha się

Zora uśmiecha się do chodników, samochodów, przechodniów
Do wrzawy, ścian, złego czasu
Do swojego odbicia nie osłoniętego przed wiatrem
Do swoich nóg tańczących w marszu
Idzie na przód i błogosławi każdą chwilę
Do wszystkich nam podobnych

Zora uśmiecha się, Zora uśmiecha się

Zdania na murach, przeszywające spojrzenia
Kilka obelg czasami, ona się tym nie przejmuje
Rozdaje uśmiechy i otrzymuje je w zamian
Zora uśmiecha się, bezwstydnie

Zora uśmiecha się, nieświadomie

Zora uśmiecha się do siebie, uśmiecha się, bo tu jest
Ale uśmiecha się dla tych, co są tam
Do tych kobiet, swoich sióstr, które nie umieją już tego zrobić
Mimo łez w sercu, łez pełnych życia

Zora uśmiecha się, Zora uśmiecha się

Brak komentarzy: