21 września 2011

Emmanuel Moire - Wywiad dla TETU


Nie jest już tym samym facetem po swoim coming out 2 lata temu – to rzuca się w oczy. Uśmiechnięty, błyskotliwy, chętnie uwodzi. Emmanuel Moire w końcu schował przypudrowaną perukę Króla Słońce, która wstrząsała sklepowymi paniami, by poprowadzić Kit Kat Klub. Od 6 października będziemy mogli zobaczyć go w roli prowokującego i lubieżnego Emcee w oczekiwanym powrocie musicalu Cabaret w Teatrze Marigny, w Paryżu.  W ramach oblewania tego pomnika gejowskiej kultury TETU oddaje mu okładkę nowego wydania magazynu. Sesja zdjęciowa była niezapomniana a Emmanuel bardziej wyzwolony niż kiedykolwiek. Między zmianą kostiumu podśpiewuje refren Scissor Sisters, tańczy do Vogue Madonny, bez wahania rzuca fotografowi „Chcesz coś bardziej seksownego?” Po krótce – nic nie pozostało po tym powściągliwym piosenkarzu, którego znaliśmy. Dwa dni później spotkaliśmy go przy wyjściu z prób na wywiad, który zaczął się miłym powitaniem.

Po wywiadzie udzielonym TETU w listopadzie 2009, zostałeś Emcee w Cabaret i na okładce naszego nowego wydania…
Zdecydowałem się zwierzyć TETU, ponieważ nie chciałem już się ukrywać, ani grać kogoś innego. I wszystko wskazuje na to, że nie pomyliłem się. Otrzymałem wiadomości od osób, które mieszkają na wsi i które nie wiedzą jak żyć ze swoją odmiennością. Pisali mi: „Dziękuję za twoją odwagę, ponieważ ja jej nie mam, ale chciałbym ją mieć.” Podczas tournée młode dziewczyny nadal były na koncertach, ale była też inna publiczność, bardziej dojrzała. Mam wrażenie, że wywołuję szacunek teraz. W związku z tym myślę, że najlepszą rzeczą jaka mogła mi się przytrafić jest znalezienie się na okładce TETU. To było nawet konieczne z rolą Emcee. Tematy o otwartości umysłu, tolerancji i odrzuceniu homofobii poruszane w Cabaret trzymają mnie za serce. Nie jestem walczący – przynajmniej na razie – i wolę wyrazić swoje zdanie za pomocą sztuki. Ale siedemdziesiąt lat po tym, walka jest wciąż żywa. Podejście do spektaklu dzisiaj ma cały swój sens.

Pokazujesz na scenie kultową rolę musicalową i pomnik kultury gejowskiej. Jak ją widzisz?
Ta rola wymaga wielkiej palety uczuć, które jestem w stanie z siebie wydobyć. Dojrzałem i nabrałem dystansu do mojego zawodu. Przez nieśmiałość lub brak doświadczenia nie byłbym niepohamowany przed przyjęciem tej roli pięć lat temu. Potwierdzenie mojej seksualności wiele mi pomogła. Kiedy powiedziano mi o roli, pomyślałem, że nie byłbym w stanie jej zagrać, ale kiedy przygotoywałem się do castingu, wiedziałem, że staję na wysokości zadania. Chciałem tego i dostałem.

Jak postrzegasz Emcee?
Prowokator, sexy, tajemniczy, dwuznaczny, ekstrawagancki. Symbol wolności seksualnej Berlina lat 30. W spektaklu napięcie jest permanentne, ale Emcee pojawia się zawsze, gdy trzeba rozluźnić atmosferę i powiedzieć, że wszystko jest dobrze. W rzeczywistości wszystko się wali, a rosnąca popularność nazizmu jest przykrą rzeczywistością.

Zająłbyś się tą postacią, otwarcie homoseksualną w wersji Sam Mendesa, w taki sam sposób, gdybyś nie zrobił swojego coming outu?
Sądzę, że nie przyjąłbym tej roli, a w następstwie, nie byłbym tutaj. Dzisiaj moje postępowanie pozwala mi na zajęcie się tą rolą w całkowitej zgodzie z samym sobą. Szukam tego, co siedzi we mnie żeby pokazać to na scenie. Piosenka „Two Ladies” kończy się  symulacją trójkąta z fist fucking. Muszę tylko uprzedzić o tym moją mamę zanim przyjdzie zobaczyć spektakl!

Powiedziałeś w TETU „Mamy szczęście, że pracujemy jako muzycy, w dziedzinie, która zna i akceptuje gejostwo.” Jak wytłumaczysz to, że niektóre wielkie nazwiska nie wychodzą z cienia?
Nie przyszedłem tu, by demaskować kogokolwiek. Rozumiem, że niektórzy nie mogą tego zrobić, a ja nie mogę nic na to poradzić. Nie mówmy o tym. Żadna z tych osób nie przyszła do mnie porozmawiać o wywiadzie w TETU.

Chcesz nam powiedzieć, że Ricky Martin nie prosił cię o radę?
No nie… (śmiech) Szczerze, odkąd byłem mały chciałem być wierny osobie, którą jestem w głębi siebie. W pewnym momencie uznałem, że nie jestem szczery. Podjąłem decyzję, że chcę to zrobić z klasą, w TETU. Później miałem propozycje wystąpienia w programach telewizyjnych. Coś w stylu: „A dziś Emmanuel Moire opowie nam o swoim homoseksualizmie.” Powiedziałem: „Nie”. Chciałem, żeby przestali mnie pytać czy wolę dziewczyny z kręconymi czy prostymi włosami. Chciałem być uczciwy. Ludzie to czują i szanują mnie za to. Moi rodzice są dumni ze mnie.

Mężczyźni łatwiej cię podrywają dzisiaj?
Nie jestem podrywany, ponieważ nie wychodzę zbyt często. To się dzieje raczej w życiu. Żeby mnie uwieść, wystarczy być szczerym. To bardzo ważne dla mnie, nawet gdy wygląd też się liczy. Żaden z chłopaków, z którymi byłem w związku nie przypominał innego fizycznie. Tu nie chodzi o bicepsy i muskuły, bo każdy może do tego dojść… z lekkim wysiłkiem.

Co byłbyś w stanie zrobić z miłości?
Najtrudniejsze dla mnie jest zapomnieć się trochę. Będąc artystą – więc trochę też torturowanym – muszę przyzwyczaić się, że nie jestem sam, ale jesteśmy we dwoje. Pomysł życia razem wymaga ode mnie codziennej pracy.

Jaki jest najpiękniejszy dowód miłości jaki dostałeś?
To, że przebaczono mi niektóre moje błędy.

Kto jest twoim męskim ideałem?
Jake Gyllenhaal (za dużo Tajemnicy Brokeback Mountain? – A.), który jest bardzo seksowny i przy okazji jest świetnym aktorem. W Source Code, nawet jeśli się zmienia, pozostaje świetny. Przy okazji, Cabaret sprawia, że zdaję sobie sprawę, że jestem w stanie zrobić wiele rzeczy, które olewałem do tej pory. We Francji mamy tendencje do szufladkowania ludzi i ciężko jest się z tej szufladki wydostać. Powiedzmy, że teraz, zmieniłem szufladkę. Łamię zasady.

Nie zapomniałeś przez to o muzyce?
Myślę o moim trzecim albumie. Odskocznia do Cabaret z jego szaleństwem i wyluzowaniem, z pewnością przyniesie mi wiele nowych pomysłów.

To taka szpila dla tych, którzy nie wierzyli w ciebie?
Mówisz o Warnerze, który zerwał ze mną kontrakt? Niektóre historie się kończą, inne zaczynają… Stage Entertainment, który produkuje Cabaret, skontaktował się ze mną dwa dni po zakończeniu przygody z Warnerem. To zabawne. Lubię życie w sumie. Jestem optymistą i sądzę, że dopiero teraz jestem nim naprawdę. Przeżyłem dwa dosyć trudne prywatnie lata, ale one pozwoliły mi na bycie tu, gdzie jestem dzisiaj i korzystam z tego, by odegrać moją rolę.

Kim byłby twój wymarzony partner w Tancu z gwiazdami?
Chcesz plotek? TF1 skontaktowało się ze mną żebym wziął udział w tym sezonie. Ale otrzymałem również odpowiedź z Cabaret w tym samym momencie. Nie wezmę w tym udziału bez treningu. I, po warsztatach tanecznych do Cabaret, rozważę mój udział wymagając mężczyzny jako partnera.

Brak komentarzy: