25 października 2011

Napisy do Mozarta a prawa autorskie.

Miałam cichą nadzieję, że nigdy nie napiszę takiej notatki... Ale nadzieja matką głupich...
Niedawno przeczytałam maila od znajomej, w którym poinformowała mnie, że napisy do Mozart l'Opera Rock, które zrobiłam prawie 9 miesięcy temu radośnie hulają po portalu chomikuj.pl. Oczywiście, jak można się domyślić, zaczęłam skakać z radości...
Przypominam, że osobiście nie mam absolutnie żadnego profitu z mojej pracy. Zrobiłam te napisy dla przyjemności i nowego doświadczenia. Nie otrzymałam za to ani grosza i m.in. dlatego prosiłam o osobisty kontakt w tej sprawie. Właśnie po to żeby nie doprowadzić do takiej sytuacji. Gdybym chciała żeby moja praca hulała po internecie, uwierzcie mi, sama bym ją zamieściła albo na tym blogu albo gdzie indziej. Tym bardziej denerwuje mnie fakt, że jedna z osób, która, bądź co bądź, musiała skontaktować się ze mną żeby otrzymać napisy, nadużyła mojego zaufania i po chamsku rozporządza moją własnością intelektualną. Tak, bo to jest właśnie MOJA własność intelektualna, bo JA musiałam wytężyć moje szare komórki i przetłumaczyć 2-godzinny spektakl! W związku z tym, że to MOJA własność to JA i tylko JA mam do niej prawa autorskie, a to JA nazywa się Agnieszka Więckowska. Nie bez powodu zamieściłam po prawej stronie formułkę:

Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie teksty i zdjęcia zamieszczone na blogu Petite Melodie stanowią własność intelektualną właścicielki bloga, Agnieszki Więckowskiej, posługującej się loginem petite-melodie i podlegają ochronie przez prawo autorskie. Ich kopiowanie i powielanie w całości lub części, w jakiejkolwiek formie (drukowanej, audio czy elektronicznej), bez zgody autorki jest zabronione i jako działanie niezgodne z prawem może być karane.

Jak można wywnioskować z mojego wywodu, będę egzekwować moje prawa.
Nie chciałabym być w skórze tej osoby.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja nie wiedzialem, ze slowo LOVE zanczy milosc, ktos to przeczytal i powiedzial mi, ze tak znaczy.
Czy to znaczy, ze to slowo jest jego wlasnoscia intelektualna?
Czy jedno slowo to za malo?
Ile musi byc slow i jaka kombinacja?
A ja uslyszalem jak przetlumaczylas i mam dobra pamiec i zapamietalem - nie moge pamietac? Bo zapamietalem twoja wlasnosc intelektualna? I teraz bezprawnie nia wladam?
A jak nie zapamietalem calosci tylko fragment to moge?

WOLNY INTERNET TERAZ!

Jesli ktos chce zachowac swoja wlasnosc intelektualna dla siebie to niech milczy!
MOWA jest narzédziem do wymiany takiej wlasnoci intelektualnej - urzywajac jej przekazujesz swoja wiedze, dzielisz sie nia. NIKT CI JEJ NIE KRADNIE>TY NADAL MASZ TA SWOJA WLASNOSC< NIKT CI JEJ NIE UKRADL

petite-melodie pisze...

Drogi Anonimie!
Przeczytaj jeszcze raz ten post, a także wszystkie inne dotyczące napisów do musicalu. Słowo nie jest własnością intelektualną. Każda osoba używa słów w celu komunikowania się. Jednak praca jaką wkłada się w przetłumaczenie tekstu jest już własnością intelektualną tak samo jak utwór muzyczny czy film - to też są własności intelektualne osób, które je stworzyły. Innymi słowy posiadają do nich prawa autorskie. Jeśli zaś zapamiętałeś jakieś tłumaczenie (co byłoby dziwne w przypadku dwugodzinnego musicalu) i komuś je powtarzasz to cytujesz autora. M.in. innymi dlatego na uczelniach wyższych mamy teraz nagonkę na plagiaty etc. - żeby student nie mógł przypisać sobie słów kogoś innego, czyli jakiejś własności intelektualnej. Jeśli powtarzasz to, co usłyszałeś od kogoś innego, to po prostu cytujesz tę osobę. Jeśli jednak używasz innych słów do wyrażenia tej samej idei niż autor wypowiedzi oryginalnej to wtedy jest to Twoja własność intelektualna.
Jednak w całym zamieszaniu nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że udostępniłam swoją pracę na użytek osób, które o to poprosiły i te osoby, wg polskiego i międzynarodowego prawa, NIE MOGĄ udostępniać nikomu bez mojego pozwolenia mojej pracy. Jeśli to robią to naruszają moje prawa autorskie, bo jedyną osobą, która może zarządzać napisami do "Mozart l'Opera Rock" czy do innych piosenek znajdujących się na tym blogu jestem ja, Agnieszka Więckowska.
I nie używaj takich górnolotnych haseł jak "wolny internet". Gdyby taki istniał to ŻADEN artysta, reżyser, tłumacz i inni nie mogliby zarabiać na życie. Musieliby oddawać swoją pracę za darmo, bo tacy ja Ty uważają, że w internecie trzeba znaleźć wszystko i w dodatku za darmo. Gratuluję podejścia. Mam nadzieję, że w Polsce w końcu wejdzie w życie jakieś konkretne prawo, które to ukróci.
Pozdrawiam,
Agnieszka