29 czerwca 2013

Zaz - On ira



Posłuchamy Harlemu gdzieś na Manhattanie
Zaparzymy herbatę na targu w Amman
Popływamy w korycie rzeki w Senegalu
I popatrzymy jak płonie Bombaj od ognia Bengalu

Dotkniemy nieba powyżej Kyoto
Poczujemy jak Rio bije w sercu Janeiro
Podniesiemy oczy na sklepienie kaplicy Sykstyńskiej
I stukniemy się kieliszkami w kawiarni Puszkin

Jakie piękne jest nasze szczęście
W tysiącach kolorów człowieństwa
Pomieszanych z naszymi różnicami
Kiedy spotykają się nasze przeznaczenia

Wy jesteście gwiazami, my wszechświatem
Wy jesteście ziarnami piachu, my pustynią
Wy jesteście tysiącej zdań, ja jestem piórem

Wy jesteście horyzontem, my morzem
Wy jesteście porą roku, my ziemią
Wy jesteście potokiem, ja jestem pianą

Powiemy, że poeci nie mają płótna
Będziemy świętować, gdy spotkamy dwójkę bohaterów
Dowiemy się, że dzieci są strażnikami duszy
I że królowych jest tyle, ile jest kobiet

Powiemy, że spotkania są najpiękniejeszymi podróżami
Zrozumiemy, że zasługujemy tylko na to, co się dzieli
Posłuchamy muzyki z nikąd
I nauczymy się dawać to, co mamy najlepsze

Jakie piękne jest nasze szczęście
W tysiącach kolorów człowieństwa
Pomieszanych z naszymi różnicami
Kiedy spotykają się nasze przeznaczenia

Wy jesteście gwiazami, my wszechświatem
Wy jesteście ziarnami piachu, my pustynią
Wy jesteście tysiącej zdań, ja jestem piórem

Wy jesteście horyzontem, my morzem
Wy jesteście porą roku, my ziemią
Wy jesteście potokiem, ja jestem pianą

Wy jesteście gwiazami, my wszechświatem
Wy jesteście ziarnami piachu, my pustynią
Wy jesteście tysiącej zdań, ja jestem piórem

Wy jesteście horyzontem, my morzem
Wy jesteście porą roku, my ziemią
Wy jesteście potokiem, ja jestem pianą

Brak komentarzy: