06 lipca 2013

Zaz - J'arrive pas



Nie potrafię inaczej jak tylko zapaść się w sobie
I odczuwać wszystko, delikatnie, szczere gesty w złości
Które czuwają we śnie
Natrętny zapach wrogich istot, zgryźliwość ludzi mi przeszkadza

Nie potrafię grać prawdy
Kiedy czarne myśli przeszywają mi serce
Mrożą mnie, ustępują miejsca ogłupieniu, nędzy uczuć
Kradną mi chęć dania radości, przerażają mnie
Pustką, z której światło ucieka...

Próbuję nie opłakiwać świata, który jest zabójcą
Świata i jego ego, który chwali się kłamstwem
Próbuję przekonać się, mieć nadzieję, że świat się zmieni
Że nasze zmanipulowane myśli obudzą się i rzucą do wyjścia
Wyjścia z bezczynności do namacalnych ruchów
By kazde ogniwo się liczyło i czuło odpowiedzialnym
Za ten piękny świat, który gnije na naszych oczach
Za te dzieci bez chleba i tych, co się opychają
Za tych ludzi przy władzy, którzy pozwalają ziemi umrzeć
Przez których ona choruje i którzy mordują nasze ciała
Niezdrowa konsumpcja, wszystkie wyimaginowane potrzeby
I ten dramat, który rozgrywa się na naszych oczach
Nagłość czasu pomniejszona przez ulotne przemowy
Które przyjmujemy jednym wzruszeniem ramion jak posłuszne barany.

Nie potrafię inaczej jak tylko zapaść się w sobie
I odczuwać wszystko, delikatnie, szczere gesty w złości
Które czuwają we śnie
Natrętny zapach wrogich istot, zgryźliwość ludzi mi przeszkadza

Nie potrafię grać prawdy
Kiedy czarne myśli przeszywają mi serce
Mrożą mnie, ustępują miejsca ogłupieniu, nędzy uczuć
Kradną mi chęć dania radości, przerażają mnie
Pustką, z której światło ucieka...

Nie muszę dawać im władzy
Pozwolić im przemycić na mnie ich perfidne bluźnierstwo
Jeśli mnie to wzrusza to dlatego, że przestałam wierzyć
Że szanuję się jeszcze mniej niż ich zasiana trucizna
Dbać o siebie, uprawiać mój ogród nadziei
Podlewać duszę i siać do przesady
Miłość, w której tonę deszczami niewinności
I to właśnie o tym myślę, mówiąc "ogniwa".

Nie potrafię inaczej jak tylko zapaść się w sobie

Brak komentarzy: